(173kB)


(17kB)
(17kB)
(21kB)
(21kB)

(17kB)
(17kB)
(17kB)
(17kB)
(17kB)
(17kB)

(19kB)

(21kB)
(21kB)


Odkąd pamiętam w moim domu zawsze mieszkały papużki faliste. Zawsze były traktowane jak domownicy - klatka właściwie nie zamykana, ptaki oswojone i żyjące w przyjaźni ze wszystkimi domownikami. Nigdy jednak papużek nie rozmnażaliśmy - w przeciwieństwie do większości dzieci i młodych ludzi nigdy mnie do tego nie ciągnęło...

Kiedy dostałam się na studia, na weterynarię, zaczęłam wiązać swoją przyszłość z leczeniem ptaków egzotycznych. Po 3 latach studiów doszłam do wniosku że czas najwyższy spróbować swoich sił w hodowli papug - weterynarz leczący papugi powinien mieć na ten temat jakieś pojęcie, a wiedza teoretyczna nie zawsze równa się wiedzy praktycznej. Nie chciałam jednak tak po prostu wziąć 2 papużek, dać im budki i tyle. Każde dziecko tak robi, a ja jestem temu przeciwna - często takie papugi są nieprawidłowo żywione, właściciele nie zdają sobie sprawy ze kupione ptaki są spokrewnione - czasem to nawet rodzeństwo... Zaczęłam więc szukac sobie jakiegoś większego celu i w pewnym momencie wpadł mi do głowy pomysł wyhodowania tęczowych papużek falistych. Od dziecka marzyłam o takiej papużce - a widziałam ją tylko na zdjęciu w pewnej książce o papugach! Tak zaczęła się moja przygoda z hodowlą papużek.

Przez ponad rok przygotowywałam się do rozpoczęcia tak silnie ukierunkowanej hodowli - uczyłam się głównie mutacji papużek, ich rozpoznawania i dziedziczenia, ponieważ żywienie i utrzymanie papużek umiałam już doskonale - jedna z moich papużek miała tłuszczaka i tendencję do tycia, a z tłuszczakiem tyć nie można. Czytałam więc wszystkie dostępne materialy o zdrowym żywieniu papug, słuchałam rad weterynarzy i wprowadzałam je w życie.

Po zapoznaniu się z mutacjami rozpoczęłam poszukiwania odpowiednich papużek, a trwało to dobre 6 miesięcy. Szukając ich ogladałam dużo zdjęć hodowli papug, a część odwiedziłam osobiście. Rozmawiałam także z hodowcami w poszukiwaniu papug posiadających poszukiwane przeze mnie mutacje. Wtedy uświadomiłam sobie jak bardzo źle traktowane są w naszym kraju papużki faliste. Tak naprawdę ciężko znaleźć hodowlę z prawdziwego zdarzenia - często jest to "dodatek" do hodowli wiekszych, cenniejszych papug, lub papużki traktowane są jak maszynki do produkcji piskląt - tanich piskląt więc przecież nie można zbyt wiele pieniędzy wkładać w ich utrzymanie...

Uświadomienie sobie tego sprawiło że postawiłam sobie drugi, ważniejszy nawet cel - założyć hodowlę papużek falistych z prawdziwego zdarzenia, gdzie papugi te będą traktowane jak żywe istoty - żyjące i czujące.

Główne założenia mojej hodowli są buntem przeciwko temu co widziałam, słyszałam i czytałam:
  1. Moje papużki mają przestrzeń do latania - po to mają skrzydła
  2. Mają odpowiednią dietę - zdrową i urozmaiconą
  3. Są pod stalą opieką weterynarzy - specjalistów od ptaków egzotycznych
  4. W mojej hodowli nie dopuszczam do chowu wsobnego - to źródło wielu strasznych chorób piskląt
  5. Papużki nie są i nigdy nie będą u mnie traktowane jak "hale produkcyjne" - zdrowie i dobre samopoczucie ptaków jest dla mnie priorytetem
  6. Zapewniam papużkom rozrywkę - papugi to bardzo inteligentne ptaki i gdy się nudzą, bardzo cierpią